Echo

Śpiewne, niezmierzone dunajcowe głębie
Nie milkną i wtedy, kiedy lodem skute
Są zaczarowane, baśniami osnute
Trzepocą się drżące, jak dzikie gołębie.

Ruiny zamku drzewami osłonięte
Kiedyś jak gniazdo wklejony był w skały.
Ręce go pracowite Kindze zbudowały
By za serce sercem odwzajemnić Świętej.

Nocą w księżycowym skąpane blasku
Wychodzą świątki wystrugane z drzewa
By na „Antyfonę” Maryi zaśpiewać:
Witaj nam, Królowo – Matko pełna łaski.

Gdy już noc się chowa, ranne zorze wstają
Świątki błogosławią cztery świata strony
Schodzą procesją w mlecznej mgły zasłony
A góry godzinki śpiewać zaczynają.

Lecz ta mgła, co świątki sobą osłaniała
Kroplą lśniącej rosy spłynęła po skale
I błyszczy w słońcu jak cenne opale
Lub łzy, bo i Kinga tu nieraz płakała.

* * *

Pękło we mnie serce jak w dzwonie spiżowym
Co dzwoniąc fałszywe tony wydaje;
Idę w kondukcie własnym – pogrzebowym
Z głową podniesioną nad grobem swym staję.

Krok za krokiem idąc sumienia pytałam
Dlaczego się moje zaciskają pięści.
Te ręce do szczęścia kiedyś wyciągałam
I dzielić go chciałam na dwie równe części.

I kroku dotrzymać, choć nie jest to łatwe
Ciężar dnia dźwigać i pomagać chciałam.
Bezradna usiadłam na życia tratwę
Na niej już samotnie płynąć musiałam.

I tylko dzieci jak miłe wspomnienie
Żyją, gdzie swoje założyły gniazda
Więc do nich matczyne kieruję westchnienie
Patrząc, jak z nieba znika moja gwiazda.

* * *

Idę wciąż, idę uparcie do przodu
Chociaż niekiedy chciałam jarzmo zrzucić
I z wybranej dotąd drogi zawrócić
A szukać tamtej – straconej za młodu.

Pamiętasz, Panie, o każdym stworzeniu
Znasz moje myśli i moje słabości
Ty sam jesteś wzorem doskonałości-
Chciej mnie wysłuchać, przygarnij w cierpieniu.

Więc jeśli słyszysz – to ześlij sen błogi
Niechaj wypoczną ręce spracowane
I wyciszy serce rozdygotane
Choć na trochę smutek opuści srogi.

I o to Cię proszę, niechaj wspomnienia
Nie przywołują przeszłości minionej
Nie wróci przecież to, co stracone
W jesieni życia – grzebię swe marzenia.

Ludźmierska Pani

Ludźmierska Pani, Matko wszystkich ludzi
Od wieków gazdujesz w najstarszej parafii.
Krnąbrnych i grzesznych sumienia budzisz
I wszystkich do Boga sprowadzisz.

Miej Matki cierpliwość i słuch przywróć głuchym
Pomóż upadłym z grzechu się podźwignąć
To mocna wiara doda nam otuchy
Poplątane sprawy pomoże rozstrzygnąć.

Prosisz, abyśmy różaniec w swych dłoniach
Trzymali, nie tylko, gdy krzyż dźwigać trzeba
Bo on będzie świadkiem przy furcie do nieba
Kiedy nie zdołamy zła w sobie pokonać.

Rozpalaj w nas serca Podhala Królowo
Ażeby polskość w nich nie zamierała.
Niech wiara pradziadów, tak twarda jak skała
Zostanie nam w sercach, niczym Boże słowo.

Poezja Krystyny Aleksander w wykonaniu Piotra Cyrwusa

Podczas koncertu Pieniny Kultura Sacrum, który odbył się 23 lipca 2022, wysłuchaliśmy wierszy Krystyny Aleksander. Na organach akompaniował Marek Stefański. Tłem do mistrzowskiej recytacji Piotra Cyrwusa były improwizacje organowe z tematem regionalnym oraz dźwiękami natury.  Uroczystość tę uświetniła także pienińska kapela.

We wrześniu 2023 Krystyna Aleksander przekazała Piotrowi Cyrwusowi wiersz  pt.: ,,W podzięce” napisany właśnie dla niego…              W odpowiedzi otrzymała ciepłe podziękowanie i pozdrowienia od aktora.

Piotr Cyrwus aktor o wielkiej kulturze
Mądrość otrzymał już w swojej naturze
To z dziada pradziada góral prawdziwy
Nad wyraz zdolny, serdeczny, życzliwy.

Czytał me wiersze z niezwykłą czułością
W skupieniu wzruszona słuchałam z radością
Klęcząc przede mną po wystąpieniu
Twarz w mych dłoniach ukrył w zamyśleniu
Poczułam wtedy dumę tak ogromną
Że nie licowała z duszą moją skromną.

Gdy koncert się skończył, na pożegnanie
Popłynęło z chóru dostojne granie
Górale donośnie „Sto lat” mi zagrali
Śpiewanie i granie słychać było z dali.
I tęskne melodii skrzypek rzewne łkanie
Które w mej pamięci na zawsze zostanie.

Koncert ten wielką był ucztą dla duszy
W niejednym słuchaczu serce poruszył.
Bukiety kwiatów które otrzymałam
Z całego serca Świętej Kindze dałam.

 

 

 

 

 

Ostatnie życzenie

Starość doskwiera i wciąż przypomina
Że wkrótce nadejdzie ostatnia godzina
Tutaj zostanie co miłe i drogie
A z sercem na dłoni stanę przed Bogiem.

Pochylę głowę, uklęknę przed Panem
I podziękuję za ten skrawek ziemi
Za długie życie, które było dane
Nie słane różami, ale w sercu Pienin.

Tam błagać będę dziedziczkę tej ziemi
By dzieci skrzywdzone w swym sercu nosiła
W rodzinnym domku tuż „Pod Niebem Pienin”
A w chwilach trudnych pod płaszczem schroniła.

Nie wstając z klęczek poproszę Mateńkę
By pierwszą osadę, którą założyła
Urocze Krościenko w ramionach Pienin
Od wojen i wrogów wszelakich broniła.

Tak sercu drogie

Gdy człowiek się rodzi, ma wówczas wpisane
Gdzie jego miejsce na ziemi
A dzięki szczęściu było mi dane
To miejsce w zakątku u podnóża Pienin.

Gdzie spojrzysz, pagórek i las na tle nieba
A słońce wstając w lustrze wody tonie.
Wśród łopianów i krzewów, ścieżyną przejść trzeba
Aby się znaleźć w Dunajca przełomie.

Wiosną i latem, a także jesienią
Każda pora roku zmienia swoje szaty
Kolorami tęczy Pieniny się mienią
Tworząc krajobraz barwami bogaty.

Jak mam dziękować

Kiedy Bóg znaczył polskie granice
To ukrył klejnot w naszych Pieninach
Na królową wybrał piękną Sokolicę
I tam lodowiec na zawsze zatrzymał.

Wody opadły, szczeliny rzeźbiły
A piękny Dunajec swój bieg rozpoczynał
Lawiny ambezyt w górę wypiętrzyły
I tak się historia Podtatrza zaczyna.

Jak mam dziękować Ci Dobry Panie,
Że dałeś mi życie na tym skrawku ziemi
Jak dobrać słowa, by podziękowanie
Wypływało z serca w życia jesieni.

Za cud natury zaklęty w Pieniny
Wyniosłe, subtelne, najpiękniejsze w świecie
I zamek Kingi, odwieczne ruiny
Żyjące w legendach przez wiele stuleci.

A mysikrólik wciąż szuka Kingusi
By jej ciepłe dłonie schronienie mu dały
Wraz z ciepłym sercem kochanej matusi
W legendach Pienin na zawsze przetrwały.

Hymn wdzięczności

Nad brzegiem Dunajca, na końcu ulicy
Gdzie Park Pieniński turystom się kłania
Droga przed laty wiodła do Szczawnicy
Panoramę Pienin las dzisiaj przysłania.

W tym cudnym zakątku szarosrebrne skały
A półki skalne lodowiec ułożył
To księgi historii, co wieki przetrwały
Sam Bóg się uśmiechnął, gdy to dzieło stworzył.

W pobliżu ruin mostu zerwanego
Na skalnej półce tuż pod Zawiasami
Króluje Madonna i chroni od złego
Dziedzictwo Kingi wraz z jej mieszkańcami.

Pod tą figurą przystań turysto
Spójrz na jej ręce dziecka oczyma
Co leży na sercu, opowiedz Jej wszystko
To, o co prosisz, z pewnością otrzymasz.

Odchodząc, prześlij ciche westchnienie
A Boża Matka z pewnością usłyszy
Rozproszy smutek, troski i zwątpienie
Hymn dziękczynienia zabrzmi w leśnej ciszy.

Zawsze gdy patrzę na to Kingi wiano
Radość i duma serce me rozpiera
Nie wszystkim przecież takie cuda dano
Proszę, niech Kinga w potrzebie nas wspiera.

Bychawo ty moja

Kto pisał o tobie Bychawo tak szczerze
I ciepłym słowem objął każde zdanie.
Kto zamknął tęsknotę i ukochanie
W miejscu spoczynku, gdzie września żołnierze.

Choć jak Dunajec z górami związany
Życie poświęcił dla dobra sprawy.
Ranny, strudzony dotarł do Bychawy
I tam nasz Tato został pochowany.

Chociaż odległość tak wielka nas dzieli
Ale na szczęście, to ojczysta ziemia.
Jodły nie szumią, klon grób Twój ocienia
Lecz inni na obczyźnie polec musieli.

Tak Bóg Cię ujął Tatusiu w swym planie
By śmierć przedwczesna nić życia przecięła
I bez Twej zgody ramieniem objęła
Jak trudne było wśród obcych konanie.

Do końca życia będę pamiętała
Odruchem serca wyciągnięte dłonie
Tego nie wolno mi nigdy zapomnieć
Że do rodziny przyjęta zostałam.

Modląc się w myślach stoję przy mogile
I moich Bychawian różańcem otaczam
Im moje serce bez reszty przeznaczam
Za wierną przyjaźni poświęconą chwilę.