Święta Patronko mojej ulicy

Gdyś, córko Beli, przybyła w te strony                                                                        
Z ojczyzny – kraju słodkich winorośli,                                                                        
Kochali cię wszyscy, wielcy i prości,                                                                            
Lud Twą świętością był ubogacony.

Tyś nam przed wiekami, Kingo Królowo, 
Do pustego skarbca wiano oddała. 
Naszą krainę za własną uznała, 
Gdy zostałaś żoną Bolesławową.

Podczas najazdów w krakowskiej stolicy 
O cud błagałaś dla drugiej Ojczyzny. 
Księżno Krakowska, Ksieni Sądecczyzny, 
Najmilsza Patronko mojej ulicy.

O Kindze miłe zostało wspomnienie, 
Choć wiele tutaj chwil smutnych przeżyła, 
Kiedy jako dziecko do nas przybyła,
Tu życie Jej dało blaski i cienie.

Gdy ojczyzna nasza krwią ociekała, 
A Jej Synom serca wyszarpywane
I z nadziejami w kajdany spętane, 
Modlitwa jak Tobie – żyć pomagała.

Przyszłość Ojczyzny w godne ręce 
Twoje Składamy prosząc, byś Ją przytuliła, 
Wszystkich zwaśnionych jednością złączyła, 
Byśmy się trwałym cieszyli pokojem.

 

Moje Pieniny

Moje Pieniny są takie urocze
Szczyt każdy po prostu przemawia do ciebie,
Choć mają prawie niedostępne zbocza,
Często jedną ścieżką idziemy przed siebie.

Wierchy, jak wielkie szpiczaste iglice
Wznoszą swe korony wysoko do nieba,
Więc w trasę z Trzech Koron po Sokolicę
Choć jeden raz w roku koniecznie przejść trzeba.

Kwiaty tu kwitną do późnej jesieni,
Wspaniałe, wiszące ogrody na skałach.
Jesień maluje liście w sto odcieni
A wiosna oddaje, co zima zabrała.

Jesteśmy przecież najszczęśliwsi z ludzi,
Krościeńczanie wiele od Kingi dostali,
Dzwon z Góry Zamkowej do pracy budził,
Niósł podziękowanie Księżnej od górali.

Grota Księżnej Kingi

Pragnęły ręce odtworzyć tak wiernie
Rozedrgane ręce myśli wspierały.
Narodził się Kingi pomnik wspaniały,
W skale piaskowca wykuty misternie.

Anioł stróż czuwał, by patronka Pienin,
To jakże subtelne, wielkie arcydzieło,
W dziękczynnym hołdzie w Bochni się poczęło
Ku czci dziedziczki tego skrawka ziemi.

W swojej grocie czeka, abyśmy zechcieli
Powierzyć sprawy przez los podziergane,
Sprostuje, zwiąże, co jest potargane,
Byśmy w powodzi zła nie utonęli.

W chwilach udręki nieoczekiwanie
Staje u wezgłowia, by nasz ból obalić.
Ład w naszej duszy i wiarę ocalić.
Wzbudza refleksje, życia przemijaniu.

1996

Idzie Podtatrzem

Idzie Podtatrzem w kwietniowy ranek
Chrystus Pan pełen potęgi i chwały
Wśród świeżej zieleni krocie sasanek
Usłać mu pragną dywan wspaniały.

W gronie Klarysek Pani Sądecka
Spieszy powitać Stwórcę i Pana
Dojrzała wiekiem, lecz z sercem dziecka
Koroną świętych jej głowa przybrana.

Wszystko, co żyje w dziedzictwie Ksieni
Na Zbawcę co rok od wieków tu czeka
By na tym małym, cudnym skrawku ziemi
Móc ujrzeć wszechmoc Boga – Człowieka.

 


 
W rocznicę urodzin Świętej Kingi

5 marca 1999

Idzie już wiosna

Z dalekiej podróży szpaki przyleciały
Zwiastuny wiosny. Wiatr trele ich niesie,
Gdyż wiosnę powitać tak serdecznie chciały,
I skrzętnie swe gniazda budują już w lesie.

Jeszcze resztki lodu trzymają się brzegu.
Przełom o świcie spowity jest mgłą.
Na skraju lasu śnieżyczki w szeregu
Stoją. Ich małe serduszka delikatnie drżą.

Idzie już wiosna z naręczem wawrzynka.
Maleńkie kaczeńce u jej jasnych skroni.
Na jej spotkanie wybiegła sarenka,
A mysikrólik usiadł na jej dłoni.

Wreszcie i motyle wyruszyły w tany,
A ptaki do taktu śpiewały im głośno.
Niepylak Apollo ze swą ukochaną
Pienińską polkę dedykował wiośnie.

Lecz jakże smutna, zamyślona stała,
Gdyż się spóźniła, choć nie z własnej winy.
Więc spiesząc się, kwiatom rosnąć nakazała,
By były śliczne jak całe Pieniny.

Powitanie wiosny


Uciekła już z Pienin macocha zima
Stopniał w słoneczku niezdarny bałwanek
Łzą się okryła puchowa pierzyna
Dzionek powitał słoneczny poranek.

Pierwiosnki pachną miodem i wiosną
I przebiśniegi słodko zapachniały.
Na palmach bazie urodziwe rosną
Pokryte meszkiem popielato-białym.

W załamach kory ukryte motyle
Czekają ciepłych promieni słonecznych
Tańcom poświęcą każdą życia chwilę –
Ono jak szczęście – nigdy nie trwa wiecznie.

* Wielkanoc *

Od Tatr Podtatrzem, przez Gorce w Pieniny,
Szedł Jezus Chrystus, po dywanie z kwiatów.
Do serca przytulił nasze dziedziny
Zmartwychpowstanie ogłaszając światu.

 


Wiosna, wiosna, wiosna

Chóry słowików, pieśń ranną zaczęły
W niebiosa płynie wdzięczny głos skowronków
Sowy po nocnym dyżurze zasnęły
Rosa opada z małych leśnych dzwonków.

Widać, że cietrzewie wiosnę już czują
W Dunajcu piżmaki też się zbudziły
Szpaki wysoko pod niebem szybują
Bo one także już do nas wróciły.

Sarny wyległy na soczystą trawę
Na której żółto-kremowe pierwiosnki
Patrzyły szczęśliwe, takie ciekawe
Bo świat ujrzały dopiero tej wiosny.

W pobliżu stokrotki – kwiat skromny, mały
Spod warstwy liści przygląda się światu.
Gdzieś wśród korzeni ślimaki przetrwały
Pójdą wraz z domkiem łąką pośród kwiatów.

W śnieżnej pościeli

W śnieżnej pościeli ukryte
Wysmukłe Pienin iglice
Trzech Koron nagie skalice
W igiełki szronu spowite.

Patrzą nad przełom, gdzie śniegu
Naniósł zasp wiele wiatr halny
Na gwiazdki w wyłomach skalnych
Po obu stronach Dunajca brzegu.

Rozsypał wiatr w lesie szyszki sosnowe
Górskim mieszkańcom na dobre śniadanie
Bukiew wśród liści ptaszynom zostanie
Aby przetrwały te dni zimowe.

By niebo zbliżyć, w górach się rodzi
I błogosławi rączką maleńką
Ojczyznę miłą, drogie Krościenko
Aby nam twarde życie osłodzić.

W noc świętą wszyscy witać pośpieszą
Gdzie rude wiewiórki, zające
Zabawiać będą Dziecię płaczące
Mateńkę Jego krztynę pocieszą.

Nie płacz Dziedzino, usłyszysz pewnie
Z serc naszych płynące śpiewanie
Najtkliwsze skrzypków modlitwy łkanie
Góralskiej kolędy cudnej, a rzewnej.

Betlejem w Pieninach

Święta Kinga znów do Pienin
Matkę Bożą zaprosiła,
Aby na tym skrawku ziemi
Boże Dziecię urodziła.

Nie w Betlejem, gdzie wciąż wojny,
Gdzie niewinni ludzie giną,
Na Podtatrzu lud spokojny,
Zostań tutaj wraz z Dzieciną.

W starej szopie pod jodłami
Synka w żłóbku położyła,
Owinęła pieluszkami,
I do piersi przytuliła.

Księżyc lampę już zapalił,
A pod niebo rozgwieżdżone
Głosy płyną gdzieś z oddali,
Witaj Dziecię Narodzone.

Aniołki też przyleciały,
Wokół żłóbek otoczyły,
Jezusowi zaśpiewały
Gloria… Gloria z całej siły.

Wnet Jaś Kubik ze skrzypkami
Przyszedł razem z Izą Dusik.
Marian Jarosz też z basami.
Przestał płakać już Jezusek.