W śnieżnej pościeli

W śnieżnej pościeli ukryte
Wysmukłe Pienin iglice
Trzech Koron nagie skalice
W igiełki szronu spowite.

Patrzą nad przełom, gdzie śniegu
Naniósł zasp wiele wiatr halny
Na gwiazdki w wyłomach skalnych
Po obu stronach Dunajca brzegu.

Rozsypał wiatr w lesie szyszki sosnowe
Górskim mieszkańcom na dobre śniadanie
Bukiew wśród liści ptaszynom zostanie
Aby przetrwały te dni zimowe.

By niebo zbliżyć, w górach się rodzi
I błogosławi rączką maleńką
Ojczyznę miłą, drogie Krościenko
Aby nam twarde życie osłodzić.

W noc świętą wszyscy witać pośpieszą
Gdzie rude wiewiórki, zające
Zabawiać będą Dziecię płaczące
Mateńkę Jego krztynę pocieszą.

Nie płacz Dziedzino, usłyszysz pewnie
Z serc naszych płynące śpiewanie
Najtkliwsze skrzypków modlitwy łkanie
Góralskiej kolędy cudnej, a rzewnej.

W grocie na Górze Zamkowej

Nie było dla nich miejsca na ziemi
By mogli się schronić przed wichrem i zimą
Więc zaproszeni przez Kingę do Pienin
Choć drogą zmęczeni, przyjęli gościnę.

Kiedy do groty na górze Zamkowej
Przyszła z Józefem Najświętsza Panienka
Pragnęła w Pieninach niebios królowa
Urodzić Jezusa w pobliżu Krościenka.

Więc Księżna Kinga szybko się krzątała
By godnie przyjąć świętą rodzinę.
Maryja ze smutkiem w niebo spoglądała
Wiedząc, że krzyż nieść będzie wraz z synem.

By w grocie przyjemnie żywicą pachniało
Krasnale przyniosły jodłowe choiny.
Sarenka sierotka i wiewiórka mała
Pierwsze chciały widzieć Boskie narodziny.

Pędzą co sił w płucach jelenie, kozice
Za nimi gęsiego z dziećmi swymi łanie
Od Gorców przez Snozkę, Majerz i Niedzicę
W nowym tysiącleciu z Bogiem na spotkanie.

I nagle gwiazda snop światła rzuciła
A ptaki chórem śpiewały ,,Gloryja”
,,In excelsis Deo” sójka zanuciła
A Panna Maryja Dzieciątko pieściła.

I tam to właśnie każde stworzenie
Korny lud składa Bożej Matuli
Za wszystko, co piękne, za dar istnienia
Że kocha jak matka i do serca tuli.

A cóż my, ludzie, tacy zagubieni
Możemy dziś Tobie, Jezu, ofiarować?
Jedynie w podzięce za ten skrawek ziemi
Nasze góralskie serca podarować.

Lecz zostaw nam miejsce w ramionach swej Mamy
Rządzącym daj światło, Dziecino mała.
Usilnie wierząc na klęczkach przetrwamy
Choć drży w posadach wokół ziemia cała.

Kolęda Pienińska

Noc cicha, święta, mroźna, gwiaździsta
Pieniny śniegowa pierzyna pokryła.
Tam w szopce ubogiej Mateńka Przeczysta
Syna Bożego powiła.

Z jakąż czułością w ramionach tuliła
A łzy radości z bólem się mieszały
Bo mówiąc „fijat” – Bogu zawierzyła
Chociaż boleści serce przebić miały.

Kwiliło z zimna świata Zbawienie
Bo miejsca nie było w gospodzie.
Król ponad Króle znosi poniżenie
Tu, w małym żłóbku, w góralskiej zagrodzie.

Maryja Mu z szaty pieluszki zrobiła
Nakarmiła piersią, łezki ocierała
Zmarznięte rączki do warg swych zbliżyła
Gdy sen Go zmorzył, rąbkiem okrywała.

Wnet ptaki obsiadły świerki, jedlinę
Sikorki bogatki pierwszy koncert dały
Chcąc godnie powitać Bożą Dziecinę
Od cichej nuty rozpocząć go chciały.

A tuż nad szopką stanęły w kolejce
Wróble, co głośnym śpiewały dyszkantem
Na łez otarcie Najświętszej Panience
Zaś miłe szczygły zaśpiewały altem.

Sarny zbudzone światłem na niebie
Za rudym liskiem przez zaspy gnały
Pod Górę Zamkową, przez Czertez, przed siebie
Bo one także hołd złożyć chciały.

A potem wszystka żyjąca zwierzyna
W dziedzictwie Kingi, Pani tych włości
Resztkami sił biegnie, by mała Dziecina
W Noc Świętą przeżyła krztynę radości.

A my Tobie, Jezu, podziękować chcemy
Za cud natury zaklęty w Pieniny
Byś w nas się narodził, gorąco pragniemy
I był łaskawy dla naszej Mieściny.

I tego, co trzeba najbardziej na świecie
Pokoju, zgody z miłości okruchem
Byśmy wejść mogli w trzecie tysiąclecie
Mocni ewangelią i polskości duchem.

Krościenko, 2000 r.

Betlejem w Pieninach

Święta Kinga znów do Pienin
Matkę Bożą zaprosiła,
Aby na tym skrawku ziemi
Boże Dziecię urodziła.

Nie w Betlejem, gdzie wciąż wojny,
Gdzie niewinni ludzie giną,
Na Podtatrzu lud spokojny,
Zostań tutaj wraz z Dzieciną.

W starej szopie pod jodłami
Synka w żłóbku położyła,
Owinęła pieluszkami,
I do piersi przytuliła.

Księżyc lampę już zapalił,
A pod niebo rozgwieżdżone
Głosy płyną gdzieś z oddali,
Witaj Dziecię Narodzone.

Aniołki też przyleciały,
Wokół żłóbek otoczyły,
Jezusowi zaśpiewały
Gloria… Gloria z całej siły.

Wnet Jaś Kubik ze skrzypkami
Przyszedł razem z Izą Dusik.
Marian Jarosz też z basami.
Przestał płakać już Jezusek.

Życzenia 2025 Boże Narodzenie

” Pod Czertezem na polanie
Stoi szopka opuszczona,
Mały żłóbek – w nim na ścianie
Jest Dziecina położona   …”

 

Błogosławionych Świąt

Polakom w kraju i za granicą

wszystkim znajomym i przyjaciołom

służbom mundurowym i medycznym

 

składam z całego serca

najgorętsze życzenia świąteczne i noworoczne

 

Krystyna Aleksander

 

Krościenko nad Dunajcem

grudzień 2025

Zima

Już noc zimowa dzionek przegoniła
I gwiazdy po niebie gęsto rozsiała.
Blask księżycowi nieco przygasiła,
Wokół Dunajca mgłę cienko rozlała.

Potem jak zwykle ptaszyny uśpiła,
Małe szaraczki za lasem pod miedzą,
Sarny z małymi co tchu obudziła,
Nim zacznie świtać, niechaj się najedzą.

Wiekowe drzewa wystąpiły w bieli,
Płoną bursztynem szyszki starej sosny,
I łąki zasnęły w srebrnej pościeli,
A tak niedawno wrzosy na nich rosły.

Tak niewiele zostało

Niewiele zostało mi złotych jesieni,
Więc chłonę piękno sercem i oczyma.
Starości na młodość nie sposób zamienić
Zegara życia niestety nie wstrzymasz.

W mych snach powracam na dróg rozstaje,
I pragnę odzyskać, co kiedyś straciłam,
Mój sen odchodzi, lecz smutek zostaje
I żal do losu, że się obudziłam.

Lecz czasem nadzieja furtkę zostawia,
Bym mogła uciec z fantazją w zaświaty.
Znów oczy przymykam i wena się zjawia
I z nią maluję najpiękniejsze kwiaty.

A kiedy odejdę, niech choć czasem wspomną
Moją serdeczną miłość do Pienin
Tak pragnę w spadku zostawić potomnym
Wierność i wdzięczność dziedziczce tej ziemi.

Bo niczym matka stoi u wezgłowia
I zawsze otacza mnie czułym ramieniem,
Na swoich włościach przez wieki, od nowa
Chroni przed duszy i ciała cierpieniem.

Lecz resztę dni i to jest mym marzeniem miłym
Pragnę być blisko istot nieszczęśliwych
By czasem Szczawnica i Konin się śniły
Sercu nie brakło uczuć ciepłych, tkliwych.

Bo szczerze pragnę dług spłacić choć w części
Za moje dzieci i wnuki udane
Zdrowe, radosne i za to szczęście,
Co matce i babci jest podarowane.

Łuna znad mogił

W dniu Święta Zmarłych wracają wspomnienia
To dzień refleksji, rozważań przeszłości
Z prochu stworzeni i znów do nicości
Zdążamy padołem swego cierpienia.

W miejscu spoczynku wciąż nowa mogiła-
Bóg powołuje tak niespodziewanie
I często brak czasu na pojednanie
A Sędzia Najwyższy przed sąd nas wzywa.

Są tu mogiły Żołnierzy Tułaczy
I Zakładników Skalnego Podhala
Za te męczeństwa los nam żyć pozwala
W pokoju, a wiara – wrogom przebaczyć.

W wielkim skupieniu modlę się do Boga
Składam wiązanki na ziemskie ołtarze
Historii karta półwiecznych wydarzeń
Potomnym przekaże, jak wolność droga.

Niech każdy przechodzeń czoło pochyli
I wróci myślami do minionych lat
Jak w Kalejdoskopie wciąż zmienia się świat.
W zamierzeniach tylko Bóg się nie myli.

Łuna znad mogił będzie pojednaniem
Symbolem pamięci – gałąź jedliny
Wszystkim poległym, i z naszej mieściny
Przebacz, daj wieczny odpoczynek, Panie.

Jesień poległym

Nazbierała jesień w obie garści liści
A z nich dla siebie płaszcz z trenem uszyła
Uwiła wianek z bzu czarnego kiści
I zgrabnie na głowę oburącz włożyła.

Kaliny koralem szyję swą przybrała
Wierzbie warkocze nieco przypaliła
Kryształki rosy po łąkach rozlała
W nić babiego lata drzewa wystroiła.

A potem żołędzi kosze nazbierała
Zaś z liści dębowych wieńce uwiła
Na groby poległych z sercem swym dała
Aby im się droga Ojczyzna przyśniła.

Za to, że własnego życia nie szczędzili
By wolność przywrócić Polsce kochanej
Krzyżami walecznych świat oznaczyli
Pragnęli uzdrowić zadane jej rany.

Pęk nieśmiertelników przyniesie im jeszcze
Białych chryzantem najpiękniejsze kwiaty
Żołnierską piosenkę zagrają świerszcze –
Tęskną melodię, jak kiedyś przed laty.

To już jesień

Przyrudziały buki, klony
I krajobraz zmienia szaty.
Jesień niesie w nasze strony
Sto kolorów różnorakich.

Resztki słońca przyciągają
Okazałe wrzosowiska.
Pszczoły nektar z nich zbierają
Czują, że już zima bliska.

Spadną wszystkie liście z drzew.
Zima sypnie puchem białym
I umilknie ptaków śpiew
Co już od nas odleciały.

Lecz sikorki, wróble, sroki
W najpiękniejszym skrawku w świecie
Powitają jak co roku
W grocie Kingi Boże Dziecię.

Jasiu Kubik to usłyszy,
Wnet kapelę ze skrzypkami
Zbierze i wśród nocnej ciszy
Pieśń się wzniesie nad reglami.

wyd.2012