Krościeński ogródek

Kupiłam nasturcje, wysieję je wiosną
Pod płotem w ogrodzie i na każdej grządce
Niech wśród innych kwiatów spokojnie wyrosną
Piękne kolorowe, ogromne, pachnące.

Pomiędzy śnieżyczki posadzę groszek
Niech barwne skrzydełka rozwiesi na płocie
Żółtych nagietek nasieję po trosze
Zaś skromny barwinek tuż obok paproci.

Słomianki wysadzę na brzegu rabatki
A przy nich gladiole białe i różowe
Gdzieniegdzie przytulę kolorowe bratki
I goździki kamienne różnokolorowe.

A dalej maciejki pachnącej dzbanuszki
Słonecznik ozdobny śmiesznie rozczochrany
Szafirowe i błękitne wysokie ostróżki
Co na imieniny zakwitną dla Anny.

Przy nich irysy jak szable sterczące
W tęczowych kolorach aż po granatowy
Zaś na drabince klematisu pnącze
Biel alabastru, wrzos amarantowy.

Kwiat miłości – róże koralowe, krwiste
O kruchych gałązkach, kwiatem obsypane
Wielkie, śnieżnobiałe, nieskalane, czyste
Cyklamenowe z brzegiem wywijanym.

Ileż to radości dają mi one
Gdy pochylona przymykam oczy
I twarz zanurzam w płatki zroszone
Może łzą szczęścia – świętojańskiej nocy.

Maryjni trębacze

Pan Marian Zacharski przyjechał w Pieniny.
Ten wspaniały muzyk wybrał wśród młodzieży
Kilku młodzieńców z naszej mieściny
By w maju grać mogli w kościółku na wieży.

Grali w duecie i prześlicznie grają
Pięć pieśni majowych na dwie strony świata
Wieczorkiem i rankiem, kiedy zorze wstają.
Tradycja przetrwała, choć minęły lata.

Pan Franek Koterba – kurier pierwszej klasy!
Jego opiekunką Matka Boża była.
Choć tak niebezpieczne pokonywał trasy
To zawsze go czule w swych ramionach kryła.

Trzydzieści razy przekraczał granicę!
Ileż setek ludzi zawdzięcza mu życie?
Lasami wiodła trasa przez Niedzicę
A wolność na Węgrzech czekała o świcie.

Po wojnie nasz kurier grał w hołdzie, w podzięce
Tak jak przed laty wieczorem i rankiem,
Swej Opiekunce i Jej Wielkie Serce
Bo drogą przez mękę szła z grupą i Frankiem.

Nie sposób wymienić wszystkich, którzy grali
Madonnie krościeńskiej z dzieciną na ręku.
To jest wierna tradycja naszych górali
W dziedzictwie Kingi, w naszym Krościenku.

Już wielu odeszło, ale często nocą
Matce Najświętszej na dobranoc grają.
Gdy spojrzysz w niebo, ich trąbki się złocą.
Tam swym następcom łaski wypraszają.

2014

Królewskie miasto Krościenko

Wiesz Kazimierzu, że w Krościenku wreszcie
Odżyją prawa przez Ciebie nadane?
Po tylu latach, i radość i szczęście
Królewskim miastem zostanie nazwane.

Młodzi docenią to kiedyś z pewnością
Lecz starsi ten fakt inaczej przyjmują
I z drżeniem serca, z ogromną wdzięcznością
Pragną wyrazić, co naprawdę czują.

Za wielką krzywdę dźwiganą na grzbiecie
Kiedy tak skromnie nazwano je gminą
Nareszcie kochane nad wszystko w świecie
Będzie miastem Pienin, a nie mieściną.

W nim serca otwarte zawsze czekają
Przyjedźcie, spójrzcie, jak żyją górale
Choć strugi potu oczy zalewają
Pracują chętnie i bardzo wytrwale.

 

13 grudnia 2020

Kto z nas przeżyje … ?

Płaczą Aniołowie nad biednym ludem
Bo jakaż straszna ogarnia ich trwoga
Zatrzymać zarazę graniczy z cudem
O to na klęczkach upraszają Boga.

Śmierć czarnym kirem okryła świat cały
Tysiące ludzi co dnia wirus zbiera
Pandemia do Polski jak wróg przybyła
Tysiącom rodzin grobowce otwiera.

Pokornie błagamy, Sądecka Pani
Zabierz nasze troski i łzy rozpaczy
Proś Boże Dziecię o litość nad nami
Niech ułomności Jezus nam wybaczy.

W Noc Świętą klęknę na oba kolana
Gorąco poproszę Bożą Dziecinę
Aby świat cały, Ojczyznę Kochaną
Omijał wirus i naszą mieścinę.

 

13 grudnia 2020

Betlejem w Pieninach

Święta Kinga znów do Pienin
Matkę Bożą zaprosiła,
Aby na tym skrawku ziemi
Boże Dziecię urodziła.

Nie w Betlejem, gdzie wciąż wojny,
Gdzie niewinni ludzie giną,
Na Podtatrzu lud spokojny,
Zostań tutaj wraz z Dzieciną.

W starej szopie pod jodłami
Synka w żłóbku położyła,
Owinęła pieluszkami,
I do piersi przytuliła.

Księżyc lampę już zapalił,
A pod niebo rozgwieżdżone
Głosy płyną gdzieś z oddali,
Witaj Dziecię Narodzone.

Aniołki też przyleciały,
Wokół żłóbek otoczyły,
Jezusowi zaśpiewały
Gloria… Gloria z całej siły.

Wnet Jaś Kubik ze skrzypkami
Przyszedł razem z Izą Dusik.
Marian Jarosz też z basami.
Przestał płakać już Jezusek.

Wrażliwość

Żal mi tych ludzi, co życie przeżyli
I nie patrzyli duszy oczyma
A może nigdy nie byli w Pieninach …
Więc piękna w sercu nie mogą zatrzymać.

Ale niektórzy aż z końca świata
Gnani tęsknotą jadą w Pieniny
I bardzo często na stare lata
Wracają do Polski i swojej rodziny.

Czasem się zdarza, że nie z własnej woli
Poza ojczyzną na zawsze zostali
Gdy ich z tęsknoty mocno serce boli
Całują ziemię, którą stąd zabrali.

***

Sokolica smutna, bo sosenka pina
W okrutny sposób zniszczona została
I halne wiatry i burze przetrwała
Jako relikt Pienin w historię wpisana.

Kto tu zawinił, tego nie wiemy
Lecz nad jej stratą wszyscy bolejemy.

Moje marzenie

Jakże ja pragnę, pójść jeszcze w Pieniny
Gdy wiosna ze snu wybudzi przyrodę
I spojrzeć Kingo w Twe oczy przez chwilę
Szepcząc żarliwie – weź mnie w swą obronę.

Głowę pochylić, łzom płynąć pozwolić
Otworzyć przed Tobą serce matczyne
I szczerze wyznać, dlaczego tak boli
Jaka okrutna jest tego przyczyna.

Lampki zapalę, niech złote płomienie
Rozproszą smutek, co tak mi doskwiera.
Położę róże – symbole cierpienia
I te niespełnione życiowe marzenia.

Na pienińskiej ziemi

Piękny jubileusz dzisiaj obchodzimy.
On w naszej pamięci zostanie na zawsze.
“Prace Pienińskie” złączyły dziedziny
Pieniny, Gorce a także Podtatrze!

Dzięki Ci Panie, że w życia jesieni
Pozwolisz mi przeżyć ten dzień pełen wrażeń
W tym cudnym zakątku, na pienińskiej ziemi
I wspominać ogrom przeróżnych wydarzeń.

Dwadzieścia pięć latek za Wami zostało.
Tyle zim, wiosen i złotych jesieni.
Co najważniejsze, w kronice przetrwało
W tej pięknej Orlicy, w samym sercu Pienin.

Na drugie ć‌wierćwiecze z niemałym wzruszeniem
Życzę sukcesów w pracy na ugorze.
Przekażcie swą wiedzę nowym pokoleniom
A dziedziczka Pienin w trudnościach pomoże.

2013

Pieniny

Wyciągają swe ramiona
Wielkie szczyty, nagie skały
Niebosiężne i wspaniałe
Kto tych cudów mógł dokonać?

Wiem. Najwyższy Stwórca świata
Chciał, by cudny ten zakątek
Granic Polski dał początek
Cieszył oczy długie lata.

Rzucił wstęgę bystrej rzeki
U podnóża naszych Pienin,
Co szmaragdem się zieleni
Szumiąc płynie w świat daleki.

Kto raz był – powrócić musi
Tutaj w nasze okolice
Wdrapać się na Sokolicę
Która wszystkich pięknem kusi.

Za ten wielki cud Natury
Po góralsku zaśpiewajmy
Polnych kwiatów bukiet dajmy
Pokochaj nas – jak my góry.

 

wiersz publikowany w kwartalniku Stowarzyszenia Twórców Ludowych
“Twórczość ludowa”
1990