* * *

I tak dobija moja łódź do brzegu,
Z którego powrotu, niestety, już nie ma
Wnet zakończy się meta szalonego biegu,
W pielgrzymim trudzie życia mojego.

Rozpacz już teraz niczego nie zmieni
Noce bezsenne, krocie upokorzeń
Dlaczego w mym życiu zawsze mnóstwo cierni?
Czy zasłużyłam na nie, Dobry Boże?

Po latach tułaczki szczęśliwie wróciłam
Bo przecież wybrałam to miejsce na ziemi
By czułe serce i dusza wrażliwa
Na zawsze została u podnóża Pienin.

Człowiek – kowalem własnego losu
Ktoś to powiedział i ja tak myślałam
Dziś na ten temat nie zabieram głosu
Teraz żałuję, bo życie przegrałam.

W mym sercu zachowam tak wiele miłości
A w nim moich bliskich i dzieci skrzywdzone
Błagać będę Boga – by wśród społeczności
Te biedne istoty były dostrzeżone.

A kiedy stanę przed Tronem Bożym
Pokornie uklęknę na oba kolana
Powiem : Spójrz, Panie – i serce otworzę
W nim dzieci skrzywdzone, które tak kochałam.

 

Moje marzenie

Jakże ja pragnę, pójść jeszcze w Pieniny
Gdy wiosna ze snu wybudzi przyrodę
I spojrzeć Kingo w Twe oczy przez chwilę
Szepcząc żarliwie – weź mnie w swą obronę.

Głowę pochylić, łzom płynąć pozwolić
Otworzyć przed Tobą serce matczyne
I szczerze wyznać, dlaczego tak boli
Jaka okrutna jest tego przyczyna.

Lampki zapalę, niech złote płomienie
Rozproszą smutek, co tak mi doskwiera.
Położę róże – symbole cierpienia
I te niespełnione życiowe marzenia.

***

Gdy noc nadchodzi, ranne wstają zorze –
Tobie, Panie, góry, łąki, lasy, morze
Świeci słońce złote i blady księżyc nocą
Potok w górach szumi i gwiazdki migocą.
Kwiaty się kłaniają, kołysze się zboże
I słowik tęskno kwili na chwałę Twą Boże!

Z tomiku
Prowadź nas w jasność”
1994

Trzy Korony

Trzej Królowie Trzy Korony
Nad Dunajcem zostawili
Choć nie złocą się w przełomie
To Pieniny rozsławili.

Na wielbłądach przybywają
Do Dzieciny tu poczętej.
Jezuskowi cześć oddają
I Matuchnie jego świętej.

A prócz hołdu złoto w darze
Mirrę i kadzidło niosą
W urokliwym Pienin jarze
Za skłóconych modły wnoszą.

Chciej ich słuchać Boże Dziecię
Bo innego wyjścia nie ma
Drży w posadach w całym świecie
I krwią broczy święta ziemia.

Z tomiku
„Prowadź nas w janość”
1994

Na pienińskiej ziemi

Piękny jubileusz dzisiaj obchodzimy.
On w naszej pamięci zostanie na zawsze.
„Prace Pienińskie” złączyły dziedziny
Pieniny, Gorce a także Podtatrze!

Dzięki Ci Panie, że w życia jesieni
Pozwolisz mi przeżyć ten dzień pełen wrażeń
W tym cudnym zakątku, na pienińskiej ziemi
I wspominać ogrom przeróżnych wydarzeń.

Dwadzieścia pięć latek za Wami zostało.
Tyle zim, wiosen i złotych jesieni.
Co najważniejsze, w kronice przetrwało
W tej pięknej Orlicy, w samym sercu Pienin.

Na drugie ć‌wierćwiecze z niemałym wzruszeniem
Życzę sukcesów w pracy na ugorze.
Przekażcie swą wiedzę nowym pokoleniom
A dziedziczka Pienin w trudnościach pomoże.

2013

Moja Tarcza

Święta Kingo, Matko moja!
Na swych włościach w grocie czekasz
Tyś mą tarczą i ostoją
W trudnych chwilach mnie pocieszasz.

Pragnę tym, co w sercu noszę
Uwić wianki z róż czeronych
O Twą pomoc Kingo proszę
Wesprzyj mnie i pokrzywdzonych!

Łzy się cisną, kiedy myśli
przygniatają mnie do ziemi.
Życie własne plany kreśli
Często radość w smutek zmieni.

Tak bym chciała pójść w Pieniny
Twoim śladem dojść do Ciebie.
Spojrzeć w oczy raz jedyny
I w Twe ręce oddać siebie.

Na dnie serca chcę zachować
Prócz najbliższych urok Pienin
Księżnej Kindze podziękować
Za ten cudny skrawek ziemi.

2013

Święty Albercie

Jakże ja pragnę podążać Twym śladem
Mieć tyle ciepła i serca na dłoni
Tyś wzorem skromności dobroci przykładem
Nam to w testamencie dałeś i potomnym.

Sierotą będąc smak łez dobrze znałam
Tęsknotę za skibką chleba żytniego.
Gdy skończy się wojna, w sercu przyrzekałam
Że nigdy nie minę człowienka głodnego.

Przez lata okruchy radości rozdaję
Pomiędzy dzieci kalekie, skrzywdzone.
We własnym sumieniu wciąż lepsza się staję
Budząc ludzkie serca w letargu uśpione.

I tylko ten bagaż Bóg zabrać pozwoli
Kiedy mnie będzie rozliczał w przyszłości
Zapyta: czy serce masz zawsze na dłoni?
Odpowiem: Ty, Panie mnie osądź z miłości.

Z tomiku
„Kocham Cię chlebie nasz powszedni”
1999

Pieniny

Wyciągają swe ramiona
Wielkie szczyty, nagie skały
Niebosiężne i wspaniałe
Kto tych cudów mógł dokonać?

Wiem. Najwyższy Stwórca świata
Chciał, by cudny ten zakątek
Granic Polski dał początek
Cieszył oczy długie lata.

Rzucił wstęgę bystrej rzeki
U podnóża naszych Pienin,
Co szmaragdem się zieleni
Szumiąc płynie w świat daleki.

Kto raz był – powrócić musi
Tutaj w nasze okolice
Wdrapać się na Sokolicę
Która wszystkich pięknem kusi.

Za ten wielki cud Natury
Po góralsku zaśpiewajmy
Polnych kwiatów bukiet dajmy
Pokochaj nas – jak my góry.

 

wiersz publikowany w kwartalniku Stowarzyszenia Twórców Ludowych
„Twórczość ludowa”
1990

Pod płaszczem Kingi

Ten skrawek ziemi to otwarta księga
W której historia karty zapisała.
Groźny lodowiec przed wiekami sięgał
A ręka Stwórcy kształt górom nadała.

Bóg chciał, by Kinga, jako małe dziecię
Wprost z kolan matki do Polski przybyła
Choć serce drżało nade wszystko w świecie
W drugiej ojczyźnie mowy się uczyła.

W widłach Dunajca i Krośnicy rzeki
Już w średniowieczu osada powstała
Mijali ludzie, i lata, i wieki,
A nasza mieścina wciąż nazwę zmieniała.

Krościenko jest moją ostatnią przystanią
I stąd wywodzą się moje korzenie.
To Kingi włości oprawa za wiano
Tu się zaczęło Krościeńczan istnienie.

Tu księżna konno przemierzała trasę
Bolko wciąż wiernie towarzyszył żonie
Wpływ przez Dunajec i puszczę nad Krasem
By troski utopić w Dunajca przełomie.

Dziękuję Ci Kingo, że o nas pamiętasz
Jako piękna księżna, jako Matka Ksieni.
Patronko Diecezji, nasza Kingo Święta
Dziedziczko Pienin i Sądeckiej Ziemi.

2005

Pożegnanie

Siadła jesień pośród wrzosów
Gdyż odpocząć nieco chciała.
Układała rydze w koszu
Których mnóstwo nazbierała.

Złote liście nakropione
Ugrem, brązem i czerwienią
Rozigrane, wiatrem gnane
Na spotkanie szły z jesienią.

Gdy Pieniny żegnać miała
Jak się bardzo rozrzewniła
Że łez wstrzymać nie zdołała
Ból rozstania znów przeżywa.

1997