Złoty Krzyż Zasługi dla Krystyny Aleksander

Podczas X Uroczystej Sesji Rady Gminy Krościenko n.D., 9 stycznia br., wręczono Krystynie Józefie Aleksander „Złoty Krzyż Zasługi” przyznany przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudę, Postanowieniem z 20 listopada 2024, na podst. Art. 138 Konstytucji RP oraz Ustawy o orderach i odznaczeniach.

Odznaczenie wręczyła Elżbieta Achinger, I wicewojewoda Małopolski za działalność charytatywną na rzecz osób niepełnosprawnych i potrzebujących pomocy, a także za działalność artystyczną. Pani Wojewoda podkreśliła, że dane jej jest przekazać odznaczenie kobiecie o wielkim sercu i zaangażowaniu w pomoc. Osobie, która jest absolutnym wzorem do naśladowania, bowiem jej postawa poza zaangażowaniem, wymaga zrozumienia każdego człowieka i świadczy o empatycznym sercu.

Wniosek o przyznanie odznaczenia został złożony przez Zuzannę Janaszek Maciaszek prezesa Fundacji im. Doktora Piotra Janaszka Podaj Dalej z Konina.

 

Serdeczna modlitwa

Każdy z nas winien Betlejem odszukać
Dogłębnie przeżyć Boże Narodzenie
Pozwolić Dzieciątku do serca zapukać
W skupieniu przyjąć wnętrza przebudzenie.

Wtedy ofiarować każde serca drgnienie
I opowiedzieć, co w głębi kryjemy
Kornie dziękując za świata istnienie
Za wszystkie cuda, których doznajemy.

Za dar naszych oczu, którymi widzimy
Piękno zamknięte w panoramie Pienin.
Z całym stworzeniem, Panie, Cię wielbimy
Za niezwykłość włości Świętej Matki Ksieni.

Z największą wdzięcznością tulmy te rączyny.
Rozpalmy miłość, która w duszy drzemie.
Z kolędą ją dajmy Bożej Dziecinie
Prosząc o wsparcie dla ojczystej ziemi.

By spoglądała przez nieba okienko
Błogosławiła pracy na ugorze
By Kazimierzowe piękniało Krościenko.
Jako Dziecię Boże – wszystko przecież możesz!

Kolęda radosna

Płyną Dunajcem tak rzewne pieśni słowa
W rozmodlonych falach kolędy góralskie
One wszem, wobec głoszą Narodzenie Pańskie
I że zrodziła się Rzeczpospolita nowa.

Łzy słone płyną, ogromne łzy radości
Że nam Polski Królowa Orła przechowała
Za drogę przez mękę – z koroną oddała
Z wiernym, świętym prawem człowieczej wolności.

Księgi historii nareszcie otwarte zostały
Już wyjaśniło się wiele spraw pogmatwanych
O wielkich Synach Narodu poniewieranych
Umarli milczą – żywym w sercach przetrwały.

Twarz w dłoniach ukrytą, klęcząc na kolanach
W enklawie ciszy wnętrza serca naszego
Zanośmy swe błagania do Narodzonego
By z trudem zdobyta wolność była trwała.

Moje pokolenie w niewoli wyrosło
Lecz wnuki rosną wśród wielkich przemian i trudów.
Przeżyją historyczną drugą Wiosnę Ludów
W bólach narodzoną – kolędę radosną…

W wieczornej modlitwie

W wieczornej modlitwie opowiem Ci, Boże
Że choć łzy spadają tak po cichutku
Ty wiesz najlepiej o moim smutku
Bo Tyś mi wyznaczył orkę na ugorze.

Kobieta to przecież słabe stworzenie
A taki ciężar kładziesz na me plecy
Gdy grzbiet z wysiłku pęka, to leczysz
Aby przygasić moje cierpienie.

Wiesz także, na ile starczą siły moje
Abym mogła przetrwać życiowe burze.
Chcę wyhodować na cierniach róże
I ciągnąć mój kierat do końca za dwoje.

Los często pod nogi rzuca mi kłody
I kiedy wewnętrznie nie wytrzymuję
Siadam i piszę, i wierszem maluję
Najmilsze wspomnienia lat młodych.

Rodzi się nadzieja i sił znów przybywa
Jak Syzyf od nowa pracę podejmuję
Oczyma duszy lepszy świat buduję
I znów się we mnie chęć życia odzywa.

Wtedy zapominam, że to nie wypada
I lecę na skrzydłach szczęśliwa, radosna
Patrzę, jak budzi świat do życia wiosna
I słucham, jak Dunajec baśnie opowiada…

Za moją naturę dziękuję Ci, Panie
Że umiem połączyć smutek z radością
Że mnie obdarzyłeś ludzką cierpliwością
I za to, że słyszysz moje wołanie…

Odchodzi już jesień

Szumiała leszczyna i liście roniła
Żółto-cytrynowe, beżowo-rdzawe
Ziemia je do łona swego przytuliła
Przybrać trochę chciała zeschłą leśną trawę.

Dojrzałe orzechy gradem się sypały-
Wielkie, okrągłe, brązowe wyrąbki.
Wiewiórki je skrzętnie do dziupli składały
I już ostrzyły swoje silne ząbki.

I na starej brzozie srebrne liście drżały
Wiatr lekko potrącał gałązki małe
Roztańczone listki wolno fruwały
Kładły się na trawie jakieś obolałe.

Zapłakała jesień rzęsistymi łzami
Mgłą znaczyła rżyska, pola zaorane
Nić babiego lata snuła nad lasami
Tak się pożegnała jesień z Pieninami.

Wracam do lat minionych

Jakże spokojnie, jak cicho jest nocą
Gdy wszyscy wokoło snem spokojnym śpią
I tylko na niebie gwiazdy się złocą –
Może one jak my o swym szczęściu śnią.

Dziś księżyc tak dumnie kroczy po niebie
I rosa wyszła na trawę zieloną.
Z wierzbą płaczącą porównuje siebie
Stojąc samotnie ocieram łzę słoną.

Wciąż wracam uparcie do lat minionych.
Nigdy się jakoś pogodzić nie mogę –
Los mój podobny cyganom wędrownym
Którzy wciąż spieszą wyboistą drogą.

Tak bardzo pragnę, by moje westchnienie
Dotarło, mój Panie, wreszcie do Ciebie!
Pytam: czy spełni się ciche marzenie
Bym w tym chaosie odnalazła siebie?

*** Herbaciane róże

Herbaciane róże w ogrodzie zakwitły
Spóźnione, jesienne, pięknem urzekają.
Już pieśni skowronków w przestworzach umilkły,
Jaskółki za morza też się wybierają.

Nie chcemy uwierzyć, że wiosna odchodzi
I że nasze z sobą zabiera złudzenia
A przecież niedawno byliśmy tak młodzi
Już zbliża się starość – z nią nowe zmartwienia.

Musimy pogodzić się z tymi myślami
Że nam młodość minęła nieubłaganie
Wiosna razem z latem została za nami
A nam już niestety – jesień pozostanie …

Przemijanie

Rwące potoki, szemrzące w dolinach
Łąki barwnym kwieciem od wiosny zdobione
Jakoby dopiero ze snu wybudzone
Miejsce do życia znalazły w Pieninach.

Tajemnic mity stoją przed oczyma
Kiedy spojrzenie ze szczytu ucieka.
Pasemkiem się wije ukochana rzeka
Wówczas pod niebem Ty wzrok swój zatrzymaj.

Tak patrząc, widzisz życia przemijanie
A pory roku przypomną ci wtedy
Że ono płynie, lecz sam nie wiesz, kiedy
Dojdziesz do swojej ostatniej przystani.

Popatrz na te cuda, co pędzel anioła
Muśnięciem nadał piękna odcienie:
Zielone wiosny, jesienne płomienie
I lato, co słońce rozdaje dokoła.

Chciej spojrzeć pełnymi zachwytu oczyma
I ucz się pokory na łonie natury.
Bóg nam podarował tak wspaniałe góry
Lecz wśród dróg wielu – jedną mamy wybrać.

Nadchodzi jesień

Nieśmiertelniki kwitnąć zaczynają
Więc zbliża się do nas już jesień
Jabłka gałązki drzewa przyginają
A rumieniec położy im wrzesień.

Wróble od świtu czyszczą swoje piórka
Jaskółeczki muszki wyłapują
Żniwiarzom przy pracy śpiewa przepiórka
Drozdy w leszczynie cicho wtórują.

Hen w niebo się wzbija ptaków śpiewanie
I łączy się z szumem wieloletnich drzew
I wnet przechodzi w wiatru ciche łkanie
Między górami gdzieś ginie ten śpiew.

Całym sercem kocham ten szum starych drzew
Dźwięczne koników polnych cykanie
Uwielbiam subtelny dunajcowy śpiew
I pszczół w kwiatach wesołe bzykanie.

Lubię przed żniwami brzęk klepanych kos
I po zbożu ścierniska złocone
Wysoko na halach dziewięćsił i wrzos
I kaliny koralem strojone.

U podnóża Pienin

Tak pięknie od wiosny łąki przetykane
W hafcie góralskim rozchodnik się wije
Paproć gdzieś w głębi kwiat miłości kryje
W nim czyjeś szczęście jak zaczarowane.

Cicho dzwonią konwalii dzwoneczki małe
Noc łzę dziewiczą w ich wnętrzu ukryła
A białym storczykom serduszka skropiła
By łąkom niezwykły zapach darowały.

Tam zaś wokół siebie modrzew cienie kładzie
Przyroda to drzewo wśród innych wybrała
Pędzle igliwia misternie składała
Zmęczone wiatrem zwisają w nieładzie.

Gdy wyśpi się słońce, to zaraz o świcie
Szpaki wraz z drozdami koncerty dają
Śpiewają jak nigdzie, góralom śpiewają
Śpiewem chcą umilić nasze trudne życie.

Echo ukradnie ptasie trele czasem
Kładzie je na fale wody dunajcowej
Niech cząstkę różańca dla Polski Królowej
Niesie przez Pieniny nad cisowym lasem.