Królowo Skalnego Podhala

Gaździno Podhala, darz swymi radami
Garściami Matki obdzielaj stokrotnie
Na całym Podtatrzu, między Pieninami
By nam na sercu nie było markotnie.

Matczynym okiem spójrz na swe dzieci
Niech tu owies, żyto, bujnym łanem rośnie
A ciepłem Twego serca słońce go ozłoci
Wiatr ,,Ave” w kłosach zaśpiewa radośnie.

I dla nas zawsze miej wyrozumienie
Choć często krnąbrne są nasze natury
Wciąż walka o byt w miejscu urodzenia
Bo żyć tak trudno, choć wspaniałe góry.

Byłaś i jesteś najlepszą Matką.
Szafarką, co nam króluje od wieków.
Kto Cię poprosi – obdarzysz go łaską
Mnożysz talenty w prostym człowieku.

Mateńko Zielna, Madonno Podhala
Dziś wianek uwiję, jak nigdy dotąd
I rozchodnikiem zerwanym na skałach
Otoczę maki i chabry tym złotem.

Zaś róże pąsowe – symbole cierpienia
Niech partyzanckie ścieżki wspominają.
Śmierć ich wyróżniła za upokorzenia
A karty historii krzyżem odznaczają.

Przy macierzance goździki ułożę
Białe, co Kingi łzą kwitną tu zawsze
Z gorącym sercem do Ciebie podążę
By prosić: wciąż kochaj i nasze Podtatrze.

W tę noc uklęknę na oba kolana,
I modlić się będę gorąco i szczerze.
Szczodra dziedziczko całego Podhala
Umacniaj nas słabych w Chrystusowej wierze.

Niech w Ludźmierzu donośny głos dzwonów
Wszem i wobec głosi Twoje królowanie
By na Skalnym Podhalu nie brakło ukłonów
W trzydziestą rocznicę ukoronowania.

Pejzaże

Weź, artysto, swoje farby
Kilka pędzli i blejtramy.
Nie za wielkie weź sztalugi,
Stań i uchwyć światła smugi,

Potem cudny zachód słońca,
Błękit nieba, co bez końca
Odbija się w nurtach rzeki,
Która płynie tu przez wieki.

Tylmanowej Bóg darował
Gorce zgrabnie uformował.
Nie wysmukłe jak Pieniny,
Ale piękne jak dziewczyny.

Stoją wdzięczne, przysadziste,
Tuż nad brzegiem wody czystej.
Pory roku je zmieniają,
W różne szaty przebierają.

Wiosna w zieleń je odziewa,
Ptak w gałązkach co dnia śpiewa.
Całe lato do jesieni,
Która w złoto je zamieni.

Potem zima szronem sypnie
I srebrzyste bombki przypnie.
Lecz na szczęście wiosna wróci
W stu kolorach zieleń rzuci.

Krystyna Aleksander – życie i twórczość. „Człowiek jest nieustannym stawaniem się” Konkurs szkół średnich w Nowym Targu

5 czerwca 2025 uczniowie Zespołu Szkół Zawodowych i Placówek w Krościenku nad Dunajcem przy ul. Jagiellońska 4 wraz z opiekunami reprezentowali region Pienin podczas VIII edycji Konkursu Wiedzy o Regionie: Podhale, Spisz, Pieniny, Orawa – 2025.

Tematem przewodnim konkursu były słowa księdza profesora Józefa Tischnera: „Człowiek jest nieustannym stawaniem się”. Wystąpienia konkursowe podzielono na dwa etapy. Pierwszy polegał na zaprezentowaniu twórczości rodzimych literatów, a drugi recytacji ich utworów. Uczennice zaprezentowały twórczość artystki Krystyny Aleksander oraz sięgnęły do jej biografii nawiązując do konkursowego hasła. Nagrodzono wszystkie uczestniczące w konkursie zespoły. Przedsięwzięcie zaszczycił swoją obecnością brat sławnego filozofa Kazimierz Tischner.

 

Życzenia i róże dla Jana Kubika

15 czerwca 2025 uroczyście obchodzono jubileusz 65 lat pracy twórczej Jana Kubika. Dzień obfitował w szerokie grono przyjaciół krościeńskiego artysty ludowego, skrzypka, flisaka, piekarza, gawędziarza. Było radośnie, z życzeniami i występami. Wśród zaproszonych była Krystyna Aleksander. Artyści od wielu lat razem szeroko reprezentują kulturę i tradycję królewskiego miasteczka Krościenka n.D. 

Panie Jasiu, przyjmij róże
Za Twe serce takie duże 

Jesteś z nami gdy potrzeba
Niech Ci Bóg przychyli nieba! 

Matka Kinga dopilnuje
To się smyczek nie zepsuje 

Żyj nam sto lat Jasiu miły
Byś miał zawsze dużo siły 

Abyś góry wciąż zdobywał
I na skrzypcach pięknie grywał.

 

Krystyna Aleksander 
Dziedzictwo Świętej Kingi – Krościenko nad Dunajcem 15 czerwca 2025 

 

 

Wiosna, lato, jesień

Z rozwianym włosem szła wiosna w Pieniny
Wnet w żółte berety kaczeńce ubrała
W nikłych źdźbłach trawy ujrzała śnieżyny
Więc w słońca promieniach serduszka im grzała.

Tuż pod Czertezem na stromych zboczach
Srebrnoszarym puchem bazie się pokryły
Tak patrząc myślimy, czy może przeźrocza
Z bajek Andersena dziś nam się przyśniły?

Rozumiem, że pewnie nie wszyscy wiecie
Jak budzi się życie na wiosnę w Pieninach
Bóg dał nam tu klejnot najcenniejszy na świecie
Gdzie się naszej Polski granica zaczyna.

Wita lato miodna tojeść z rojem pszczelim
Wciąż pnie się uparcie rozchodnik po skałach
O świcie drozd Kindze dziękuje swym trelem
Za ten cud natury, który nam oddała.

Nie sposób nie wspomnieć o złotej jesieni
Która już w sierpniu sztalugi rozkłada
I barwne pastele, ich ciepłe odcienie
Z czułością matki na liście nakłada.

Urodzinowe spotkanie autorskie

                                                                                                                     

                                                                                                                                                                 

                                                                                                                                                       

                   

 

14 maja 2025 odbyło się uroczyste spotkanie z Krystyną Aleksander zorganizowane przez kierownictwo i pracowników Biblioteki w Krościenku n. D. oraz Klub Miłośników Książki. Spotkanie prowadziła Teresa Stec – wieloletnia przyjaciółka artystki. Były opowieści i wspomnienia, czytanie poezji i góralska muzyka.

 

Maryjni trębacze

Pan Marian Zacharski przyjechał w Pieniny.
Ten wspaniały muzyk wybrał wśród młodzieży
Kilku młodzieńców z naszej mieściny
By w maju grać mogli w kościółku na wieży.

Grali w duecie i prześlicznie grają
Pięć pieśni majowych na dwie strony świata
Wieczorkiem i rankiem, kiedy zorze wstają.
Tradycja przetrwała, choć minęły lata.

Pan Franek Koterba – kurier pierwszej klasy!
Jego opiekunką Matka Boża była.
Choć tak niebezpieczne pokonywał trasy
To zawsze go czule w swych ramionach kryła.

Trzydzieści razy przekraczał granicę!
Ileż setek ludzi zawdzięcza mu życie?
Lasami wiodła trasa przez Niedzicę
A wolność na Węgrzech czekała o świcie.

Po wojnie nasz kurier grał w hołdzie, w podzięce
Tak jak przed laty wieczorem i rankiem,
Swej Opiekunce i Jej Wielkie Serce
Bo drogą przez mękę szła z grupą i Frankiem.

Nie sposób wymienić wszystkich, którzy grali
Madonnie krościeńskiej z dzieciną na ręku.
To jest wierna tradycja naszych górali
W dziedzictwie Kingi, w naszym Krościenku.

Już wielu odeszło, ale często nocą
Matce Najświętszej na dobranoc grają.
Gdy spojrzysz w niebo, ich trąbki się złocą.
Tam swym następcom łaski wypraszają.

2014

W maju

Rozsypał maj gęsto kwiaty po łąkach
Aby zażyły słonecznej kąpieli
A pszczółki ukryte w różanych pąkach
Mogły utonąć w nektaru topieli.

Dziś mlecznym kwiatem okryły się śliwy
Wiatr strąca płatki pyłkiem obsypane
Motyl przyfrunął bardzo szczęśliwy
Podziwiać pszczółki zapracowane.

Bo one biedne od rana do zmroku
Pracują wytrwale przez całe życie
Już nie te same, lecz inne co roku
Wstają do pracy wraz z słońcem o świcie.

Na łapkach pyłek przenoszą wokoło
Nim zapylają owocowe drzewa.
Przy pracy bzykają zawsze wesoło
Wnet z lipy nektar zebrać będzie trzeba.

Miodu do ula naniosą tak dużo
Że lał się będzie wielkimi strugami
Zapachnie sosną, akacją i różą
Rzepakiem, zbożem, polnymi kwiatami.

Nie miej więc żalu, gdy pszczółka cię budzi
Jest tak maleńka a wytrwała w pracy
Choć niczym nie jest podobna do ludzi
Jednak wzór z pszczółki winni brać Polacy.

Przyszła do nas wiosna

Rozkwiecił się maj tęczą barwnych kolorów
Przebudzone drzewa gałązki formują
Ptaki gniazda moszczą i nowe budują
A las tak się cieszy z ptasich amorów.

Gdzieś echo przedrzeźnia kukułki kukanie
Po lesie się snuje tęskna pieśń słowika
Rwie się melodia, hen w oddali znika
Jak uśmiech szczęścia i jak pierwsze kochanie.

Pod lasem na łączce zawilców kolonie
Przylaszczka czeka, by pokłonić się wiośnie
I stokrotce serce zabiło radośnie
Że choć niepokaźna, ale jest w ich gronie.

Na stok południowy wyległy podbiały
Łebki mają kosmate, żółto-rudawe
Pastelowe liście wrośnięte w murawę
W dywan kwiatowy ułożyć się dały.

Niżej, gdzie sarny piją wodę w strumyku
Stoją niezabudki w błękit wystrojone
Więzią rodzinną z sobą połączone
Tuż nad brzegiem, pośród omszałych kamyków.

Weź pędzel i farby i kubek na wodę
Przenieś na papier, co serce dyktuje.
Bez trudu i pięknie wnet namalujesz
Co Bóg dla nas stworzył – bajkową przyrodę.

Krościenko

Krościenko, urocze miasteczko moje
Bliskieś sercu memu jak żadne na świecie
Wszystkim gościnnie otwierasz podwoje
Najszerzej, jak umiesz, zimą, wiosną, w lecie.

W Krościenku tak cudnie i tu po zdrowie
Jadą z daleka i młodzi i starzy.
Tu każda skała o sobie coś powie
Wśród kwiatów na łąkach pomarzysz.

A cóż dopiero wielkie Trzy Korony,
Co chmur ramionami swymi sięgają
Dojście do szczytu mają z jednej strony
I na odwiedziny cierpliwie czekają.

Królewski zamek do wnętrza nie prosi
Bo to niestety wiekowa ruina.
Za to Sokolica zaprasza wciąż gości
I sobą urzeka, jak piękna dziewczyna.

Najmniejszy Czertezik, lecz także wspaniały
Wita i żegna niemniej serdecznie.
A kiedy ujrzysz cud Pienin niemały
I kiedy zatęsknisz tu, powróć koniecznie.